Brzuch…
W tradycyjnych praktykach duchowych Wschodu traktowany jest jako miejsce mocy. Według filozofii i nauki jogi centrum energetyczne, zwane też trzecią czakrą, umiejscowione jest właśnie na wysokości pępka. Uważane jest za siedzibę ogni trawiennych – Agni, oraz energii życiowej – Apana, która kontroluje funkcjonowanie nerek, pęcherza, genitaliów i jelita grubego. Japońskie słowo hara oznacza brzuch i podbrzusze, ale też centrum mocy oraz siedzibę duszy. W naszej kulturze postrzegamy brzuch najczęściej jako część ciała „do ukrycia” i tę, która dostarcza nam problemów.
Jaka jest historia Twego brzucha? Czy znasz uczucie burczenia w nim z głodu? Uczucie zaciśnięcia czy napięcia gdy zjawiał się strach czy stres? A gdy pojawia się pierwsza miesiączka, znasz to uczucie zawstydzenia czy bólu? Czy jak miałaś okazję być w ciąży magia rosnącego brzucha łączyła się z radością i euforią, a może lękiem i niepewnością? Pierwsze zbliżenie… to tam kumuluje się pożądanie i fruwają motylki. Czym jest teraz Twój brzuch gdy zerkasz w lustro? Czy z przyjemnością głaszczesz się po nim? Czy może zawstydza Cię jego widok i niedoskonałość?
Kochasz swój brzuch czy nienawidzisz?
A gdyby nazwać brzuch swoim przyjacielem? Nauczyć się słuchać informacji jakie nam daje, pozwolić mu dojść do głosu? Co możemy otrzymać?
Jak twierdzi dr medycyny Michael Gershon, pewne neurologiczne miejsca, znajdujące się m.in. w jamie brzusznej, odpowiadają neuroprzekaźnikom w taki sam sposób, w jaki dzieje się to w mózgu. Węzeł nerwów mózgowych, umieszczonych w przewodzie pokarmowym tworzy nasz drugi mózg: myślący, pamiętający, podejmujący decyzje. Od dzieciństwa odciskają się w nim przeżycia i emocje, w tym traumatyczne doświadczenia, które są przechowywane nawet po zniknięciu wywołującej je przyczyny. W dolnej części brzucha znajduje się także ośrodek reagowania na stres, który decyduje o tym, czy masz walczyć, czy uciekać. Dlatego w sytuacji napięcia zwykle reagujesz instynktownie – włącza się twój ośrodek intuicji, zlokalizowany w mózgu brzusznym – działasz, zanim pomyślisz.
Jeśli traktujesz brzuch jak wroga, nie rozumiesz komunikatów, jakie ci przekazuje, bagatelizujesz takie sygnały jak ból, napięcie, sztywność czy mrowienie i zagłuszasz je tabletkami przeciwbólowymi, zaciśnięciem mięśni czy spłyceniem oddechu – odcinasz się od ważnej części siebie. Od swojej intuicji – wewnętrznego systemu alarmującego o niebezpieczeństwie, a także autentycznych uczuć.
Alexander Lowen, amerykański psychiatra i psychoterapeuta, twórca bioenergetyki, twierdził, że w brzuchu uwięzione są ważne emocje, takie jak: smutek, rozpacz, pożądanie. Już jako dzieci odkrywamy, że poprzez wciągnięcie i napięcie brzucha możemy wyzbyć się bolesnych uczuć. Hamując oddech (oddychając głównie klatką piersiową) i zaciskając przeponę, ograniczamy głębokie przeżywanie. Brzuch bierze również udział w głębokim płaczu. Kiedy obserwujesz płaczące dziecko, widzisz, że rozpacza ono całym sobą, szloch wydobywa się z głębi jego brzucha. My, dorośli, pozwalamy sobie ewentualnie na płacz ograniczający się do okolic twarzy, łzy zatrzymujemy w gardle (tzw. dławiący płacz). Taki płacz nie jest oczyszczający, nie przynosi ulgi, nie uwalnia emocji.
Wewnętrzna pustka, nazywana przez niektórych pacjentów pustką w brzuchu, to jeden z głównych problemów, z którym zwracają się pacjenci do terapeuty. „Ja nic nie czuję” – to jeden z ważniejszych objawów depresji.
Nasze uwięzione brzuchy od czasu do czasu wymykają się spod kontroli. Bywa, że brzuch „budzi się” niespodziewanie, np. w trakcie masażu, nagłego wybuchu niepohamowanego płaczu czy kontaktu seksualnego. W takich chwilach może pojawić się przerażenie i rozpacz. Jeśli jednak odważnie wejdziesz w te emocje – poczujesz, że pod nimi znajduje się radość, poczucie wolności, i przyjemność.